Rachunek sumienia singla

Okres noworoczny to czas, w którym wszyscy mimowolnie zabieramy się za różne podsumowania naszego życia, robimy sobie rachunek sumienia lub bilans zysków i strat ostatniego roku czy dekady. Jest to też naturalny okres dla singli, którzy zastanawiają się nad swoimi wyborami, którzy co tu dużo ukrywać, nie są już singlami pierwszej świeżości.

“Na karku czterdziestka lub do tej granicy jest coraz bliżej, a wciąż jesteśmy sami”. Jak wyglądają takie historie?

A może jednak by się udało?

Spory odsetek singli to osoby, które w życiu miały kilka bardziej lub mniej poważnych związków, ale czynnikiem definiującym ich życie uczuciowe był zawsze tej jeden i najważniejszy, zazwyczaj długoletni związek. Nieraz zaczynał się na studiach lub jeszcze wcześniej i trwał latami, czasami od początku od liceum. Niemal zawsze była to pierwsza miłość. I było dobrze. Ale potem się to jakoś rozeszło, pojawiły się spory, różne oczekiwania i po związku.

Mijały lata, były inne związki, inne znajomości, ale żaden z nich nie dawał singlowi tego samego, co pierwszy związek. Partner czy partnerka z tego związku dawno już założyli swoje rodziny, a nasz singiel jest ciągle sam.

Czy to była wtedy zła decyzja? Czy może trzeba było walczyć trochę mocniej i nie rezygnować? Może tak, ale trzeba też pamiętać w takiej sytuacji, że dawne wydarzenia często idealizujemy i może w tym związku wcale nie było tak różowo? Może nowe związki wcale nie są tak strasznie gorsze i szuka się czegoś, co jest nierealne?

Życie biegnie innym torem

Inne historie singli zazwyczaj spychają ich własne życie na drugi plan. Jasne, tutaj też pojawiały się różne związki, ale była kariera, było hobby, były trochę inne oczekiwania, więc znajomości powoli traciły swoją moc i w naturalny sposób się rozpadały. Bez większego żalu i rozpamiętywania.

Potem okazało się, że ktoś w rodzinie się rozchorował, trzeba było wyjątkowo ciężko pracować lub nagromadziła się masa innych obowiązków, przez których własne życie singla było tak jakby na bocznym torze. Efekt takiego stanu rzeczy był zawsze jeden, ponieważ litania zmartwień nie pozwala realnie poszukiwać miłości. Nie były podejmowane żadne działania w kierunku jej znalezienia.

I co teraz? Trzeba się rozprawić z błędnym przekonaniem, że można po prostu podjąć decyzję o zwrocie o 180 stopni i nagle wszystko załatwić. Musi pojawić się proces, w którym to my będziemy ważni i weźmiemy życie w swoje ręce. Współczesny świat daje nam tutaj wiele opcji, a zbliżanie się do wieku 40 lat wcale nie oznacza, że na cokolwiek jest już za późno.

3 komentarze

Add a Comment